ul. kard. Stefana Wyszyńskiego 25 skr. p. 167 75-062 KOSZALIN telefon: (94) 343-87-10fax: (94) 343-87-39
KOMUNIKAT PRZED DIECEZJALNĄ PIELGRZYMKĄ DO SANKTUARIUM MATKI BOSKIEJ BOLESNEJ W SKRZATUSZU
Siostry i Bracia, umiłowani Diecezjanie!
Zbliża się tradycyjna pielgrzymka diecezjalna do sanktuarium Matki Boskiej Skrzatuskiej. Każda z tych pielgrzymek w historii naszej diecezji pozwalała na nowo, we wspólnocie Kościoła diecezjalnego, zgłębiać tajemnicę słów Jezusa, jakie pod Krzyżem usłyszał Jego umiłowany uczeń – św. Jan : „Oto Matka Twoja” (J 19, 27). W doświadczeniu wiary niezbędne jest przyjąć Maryję Matkę Jezusa jak swoją. Tak chce Jej Syn – Jezus Chrystus. A to oznacza wejście w szczególną bliskość, przede wszystkim bliskość z Jej Niepokalanym Sercem i odkrycie w Jej pokornej postawie daru słuchania słowa Bożego. W świetle usłyszanego i przemodlonego słowa Bożego możemy doświadczyć łaski odkrywania i realizowania swojego powołania, jakim nas Stwórca obdarował. Hasło: „Przypatrzmy się powołaniu naszemu” w sanktuarium skrzatuskim oznacza wezwanie do stałego spoglądania w Serce Matki Syna Bożego, które pod Krzyżem jest oddane w opiekę Apostoła. Historia obecności Cudownej Piety w Skrzatuszu to świadectwo nieustannej, niezawodnej Miłości Boga, zawsze obecnego w przeżywaniu zwłaszcza ciężkich, bolesnych chwil w życiu człowieka. To świadectwo mocniejsze niż śmierć. Na pielgrzymce zechciejmy się takiego powołania uczyć i prosić o to Boga razem przed Jej wizerunkiem.
Pragnę zaprosić Was, Siostry i Bracia, do wspólnego trwania pod Krzyżem, razem z Maryją, w czasie liturgii w sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej. Zapraszam już w sobotę 15 września br. do wspólnego modlitewnego czuwania najpierw młodzież naszej diecezji. To pokolenie potrzebuje jak chleba lekcji czuwania duchowego, na modlitwie i we wspólnocie z rówieśnikami. Mam nadzieję, że młodzi ludzie, u progu nowego roku szkolnego, zechcą ze swoimi duszpasterzami, prosić Boga o błogosławieństwo dla siebie, rodziców i wychowawców, na cały rok intensywnego wysiłku w zdobywaniu wiedzy, kształtowaniu swojego charakteru według miary Jezusa Chrystusa i szukaniu swojego miejsca w Jego Kościele. Spotykamy się razem - duszpasterze, wychowawcy i młodzież, w zorganizowanych grupach, najlepiej w ramach parafii, dekanatu lub szkoły w domu naszej Matki Bolesnej.
Tradycyjnie pielgrzymka do Skrzatusza to dzień dziękczynienia za dary pracy na roli. Liczę więc na obecność wdzięcznych rolników i ich rodziny na naszych diecezjalnych dożynkach.
Wszystkich Diecezjan zapraszam na uroczystą liturgię Eucharystii 16 września br. o godz. 11.00. Niech nie zabraknie tych spośród nas, którzy pielgrzymują do Skrzatusza regularnie, ale proszę też o odwagę pielgrzymowania do naszej Matki tych, którzy tam jeszcze nigdy nie byli. „Przyjęcie Niepokalanej Matki do siebie” jest jeszcze dla wielu powołaniem do odkrycia. Zapraszam kapłanów do wspólnej celebracji Eucharystii i proszę o posługę jednania z Bogiem w sakramencie pokuty.
Niech wszystkich nas w Skrzatuszu połączy pragnienie stawania się uczniem Chrystusa pod Krzyżem.
+ Edward Dajczak Biskup Koszalińsko-Kołobrzeski
UMIŁOWANI DIECEZJANIE, SIOSTRY I BRACIA!
Przesyłam Wam wszystkim serdeczne pozdrowienie w Panu, witając się z każdą Siostrą i Bratem w Chrystusie.
Mam świadomość, ze staję na ziemi, na której Krzyż wznosi się już od tysiąca lat, a jej dzieje są pełne burzliwych przemian i trudnych doświadczeń ludzi. Ten sam los podzielał również Kościół, a patronujący naszej diecezji święci męczennicy: Wojciech i Maksymilian są świadkami nadziei na możliwość zwycięskiego życia również w trudnych czasach.
W 1972 roku rozpoczął się najnowszy rozdział historii naszego Kościoła: powstała diecezja koszalińsko-kołobrzeska. Jej pierwszym pasterzem był biskup Ignacy Jeż. Wraz z Nim posługę głoszenia Ewangelii podjęli kapłani, wspólnoty życia konsekrowanego, katecheci oraz ruchy i organizacje katolickie. Nie mogę w takiej chwili nie wspomnieć o moich poprzednikach: śp. bp. Czesławie, biskupach Marianie i Kazimierzu oraz biskupach Tadeuszu, Piotrze i Pawle, dziękując Bogu za nich, a im za wieloletnią pasterską posługę. Oddaję hołd wszystkim, którzy ofiarnie trudzili się głosząc Ewangelię i dzieląc się miłością Chrystusa, wszystkim, którzy służyli innym, a zwłaszcza najuboższym i cierpiącym.
Siostry i Bracia! W pierwszy poranek po ogłoszeniu papieskiej decyzji, podczas porannej modlitwy w domu rekolekcyjnym w Koszalinie, dotarły do mnie znamienne słowa Pisma św.: ”Pan rzekł do Abrama: Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Abram udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał…” (Rdz 12, 1. 4a). Abraham zostawił swoją przeszłość, by skierować się ku przyszłości. Tak bardzo zaufał Bogu, że jego prawdziwą siłą stała się nadzieja, która zawsze jest przekraczaniem „wczoraj” i „dzisiaj”, ku czemuś, czego jeszcze nigdy nie było, a co dane jest od Boga. Tajemnicy swojego powołania nie przeżywał jednak sam, lecz ze wspólnotą ludzi, pośród nich odkrywając coraz to nowe obdarowania i wezwania, które Bóg do niego kierował. Doświadczenie Abrahama stało się - na moją miarę - moim osobistym przeżyciem wiary na początku posługi w naszej diecezji i bardzo pragnę, by pozostało już do końca istotną częścią mojego życia.
„Być w Chrystusie” – od 17 lat słowa te są zawołaniem mojej biskupiej posługi i chciałbym bardzo, by stawały się coraz prawdziwszym odzwierciedleniem programu mojego życia. To właśnie w Chrystusie widać najwyraźniej, jak powinno wyglądać życie człowieka, któremu Bóg powierza do spełnienia jakieś zadanie. „Oto idę, abym spełniał wolę Twoją” (Hbr 9,10a) - w takim właśnie stylu rozpoczął swoją posługę Jezus Chrystus, którego całe życie naznaczone było troską i niepokojem o to, by wola Boga była spełniana we wszystkim, co czynił. Przychodzę z sercem pełnym nadziei, że z pomocą Boga sprostam oczekiwaniom Jego i Waszym, Drodzy Diecezjanie. Przychodzę przepełniony nadzieją, że troska o spełnienie woli Boga będzie głównym motywem naszych wspólnych czynów i programów duszpasterskich. Staję oto przed Wami, by spełnić wyznaczone mi zadanie.
Wyruszamy razem na spotkanie Boga, który jest Miłością! Przypomniał nam to bardzo wyraźnie Ojciec Święty Benedykt XVI, powtarzając nam za św. Janem, że chrześcijanie to ci, którzy „uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam”. Pierwszym miejscem, w którym człowiek doświadcza miłości, jest rodzina, i to w niej decyduje się przyszłość wszystkich następnych pokoleń. Dlatego wzór miłości małżeńskiej i rodzicielskiej jest jednym z najistotniejszych zadań rodziców. „Najlepszą rzeczą, jaką może zrobić ojciec dla swoich dzieci, to kochać ich matkę” (Jacek Pulikowski). Równie ważny i konieczny jest jednak ten sam dar ze strony żony i matki. Człowiek stworzony na obraz Boga, który jest Miłością, by stać się w pełni człowiekiem, potrzebuje dużo bezinteresownej miłości, z reguły więcej niż na nią zasługuje. Proszę więc, małżonków i rodziców o wzajemne obdarowywanie siebie miłością i obfite dzielenie się nią z dziećmi. Wzór tej bezinteresownej i trwałej miłości, a także moc do tego, by nią żyć, zostały nam podarowane w Jezusie Chrystusie. Proszę Was, by katolicka rodzina coraz bardziej stawała się tym, czym winna być: Domowym Kościołem. Życzę Wam, byście karmiąc się słowem Bożym i Eucharystią, napełnieni Bożą miłością, obficie obdarowywali nią swoich najbliższych.
Kapłanów diecezjalnych i zakonnych, osoby konsekrowane, katechetów świeckich i wszystkich animatorów ruchów i organizacji katolickich oraz członków tych wspólnot zapraszam do radosnego i pełnego ofiarnej gorliwości głoszenia Ewangelii nadziei. Kościół w Polsce potrzebuje nowej ewangelizacji, a ta potrzebuje nowych metod i nowej gorliwości. Te słowa są niewątpliwie duchowym testamentem sł. Bożego Jana Pawła II, a naszym zadaniem jest je gorliwie wypełnić. Współczesny człowiek, pełen zwątpienia i z zamierającą nadzieją, potrzebuje głosicieli, którzy są świadkami przesłania, które przynoszą, ponieważ innym nie potrafi uwierzyć. Bądźmy więc nimi! Proszę również o wytrwałą modlitwę o nowe i święte powołania do kapłaństwa i życia konsekrowanego, by nie zabrakło nam głosicieli Ewangelii.
Człowiek jest drogą Kościoła. Musimy więc, Siostry i Bracia, każdy z nas na miarę swojego powołania i wszyscy razem, być bardzo blisko człowieka. By to uczynić, trzeba przesunąć centrum uwagi z siebie na drugiego człowieka. Tylko bowiem zbliżając się do niego mogę zrozumieć jego potrzeby, jego radość, ból, bunt czy płacz. Najczęściej, pośród złożonych i nieraz pogmatwanych ludzkich sytuacji będzie to wołanie o miłość, a któż ma na nią odpowiedzieć, jeżeli nie my, którzy uwierzyliśmy Bogu-Miłości? Winniśmy tak postępować, by ci, którym brakuje miłości, cierpiący i ubodzy, w każdej wspólnocie wierzących czuli się jak u siebie w domu.
Pozdrawiam serdecznie dzieci i młodzież! Wy jesteście przyszłością naszego Kościoła i jego nadzieją, a w moim sercu macie zawsze ważne miejsce. Zapraszam Was do wspólnego tworzenia naszej przyszłości i zapewniam, że Wasze problemy i oczekiwania znajdą zrozumienie i właściwe miejsce w programach duszpasterskich naszej diecezji.
Drodzy Młodzi Przyjaciele! W świecie, w którym wszystko jest tak bardzo zmienne, budujcie mądrze swoje życie na jedynym trwałym fundamencie, jakim jest Chrystus. Proszę Was, wyruszcie odważnie w życie z Chrystusem i Jego Ewangelią, a wygracie je.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus przestrzega nas, abyśmy nie zatracili właściwej hierarchii wartości. Dlatego wszystkich zachęcam do tego, byśmy znajdowali czas na chwilę osobistego spotkania z Bogiem w modlitwie. To w modlitwie przynosimy Bogu swoje radości, obawy, pytania i plany. To dzięki niej spoglądamy na świat z Bożej perspektywy, z potrzebnym dystansem do wydarzeń i do siebie, do doczesności i do dóbr materialnych. Tylko wytrwała, gorliwa i szczera modlitwa może nas nauczyć jak żyć, aby stać się bogatym przed Bogiem.
Siostry i Bracia! Na koniec bardzo Was proszę także o modlitwę w mojej intencji, bym potrafił być wierny Bogu i Wam. Serdecznie zapraszam wszystkich na uroczysty ingres do katedry koszalińskiej, który odbędzie się w sobotę 11 sierpnia, a tych, którzy nie będą mogli w nim uczestniczyć, proszę, by trwali w tym dniu w Bogu połączeni przez modlitwę.
Gorąco również zapraszam na pielgrzymkę rodzin do sanktuarium na Górę Chełmską, która odbędzie się 15 sierpnia, byśmy na wspólnej modlitwie powierzyli wstawiennictwu Maryi każdą rodzinę naszej diecezji.
Z całego serca Wam błogosławię
Wasz biskup
+ Edward Dajczak
Koszalin, dnia 30.07.2007 r.
SŁOWO DO DIECEZJAN BISKUPA TADEUSZA WERNO – ADMINISTRATORA DIECEZJI KOSZALIŃSKO-KOŁOBRZESKIEJ
Siostry i Bracia, drodzy Diecezjanie! Po głębokich w treści i przeżycia dniach Wielkiego Postu i Triduum Paschalnego dzisiaj brzmią w naszych uszach radosne dzwony wielkanocnego poranka. Słyszymy ewangeliczne relacje niewiast i uczniów Pana o tym, iż nie ma Go w grobie, że zmartwychwstał. Również i dla naszej diecezji tegoroczny okres Wielkiego Postu był bogaty w wydarzenia. Dnia 3 marca Nuncjatura Apostolska w Polsce poinformowała nas, że po niespełna trzech latach bp Kazimierz Nycz z woli Ojca Świętego Benedykta XVI mianowany został arcybiskupem warszawskim. W Niedzielę Palmową byliśmy świadkami objęcia przez niego stolicy arcybiskupów warszawskich. Zgodnie z procedurą przewidzianą przez Kodeks Prawa Kanonicznego, w Wielki Czwartek, po Mszy św. Krzyżma zebrało się kolegium konsulatorów, które wybrało administratora diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej na czas oczekiwania na nowego biskupa diecezjalnego. Pokornie proszę, jako administrator diecezji, wszystkich kapłanów, osoby konsekrowane i świeckich o modlitwę w intencji sprawowanej przeze mnie posługi.
Drodzy Prezbiterzy, umiłowani Diecezjanie! Wielkanoc, to święta radości, to święta nadziei, która ma swe źródło w Zmartwychwstaniu Pana. Przyjmijcie moje najserdeczniejsze życzenia. Niech radość paschalna towarzyszy nam w każdym dniu naszego życia. Mocni tą nadzieją zanośmy w tych dniach codziennie w modlitwie powszechnej wezwanie do Boga o nowego pasterza dla naszej osieroconej diecezji. Na ten czas radosnego i pełnego ufności oczekiwania udzielam wszystkim pasterskiego błogosławieństwa.
+ Tadeusz Werno Administrator Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej
Słowo biskupa koszalińsko-kołobrzeskiego na V niedzielę Wielkiego Postu
Kiedy zaczynał się tegoroczny Wielki Post wraz z kapłanami naszej diecezji, wśród których byli księża dziekani pojechaliśmy do Ziemi Świętej. Przez dziesięć dni chodziliśmy po tych samych drogach, po których chodził kiedyś Jezus. Głosił ewangelię, czynił cuda, objawiał prawdę o Ojcu w niebie. Najważniejsze zaś, co uczynił w Jerozolimie, to wziął na siebie krzyż, wyniósł go na Golgotę i złożył na nim ofiarę odkupienia za nas i za nasze grzechy. Byliśmy także w Emaus, gdzie Zmartwychwstały Pan dał się rozpoznać przy łamaniu chleba dwom uczniom, smutnym z powodu Jego śmierci.
Przejmującą rzeczą jest być w tych wszystkich miejscach, które wspominane są w Wielkim Poście. Ważne jest odprawiać Mszę święte i modlić się za całą diecezję tam, gdzie Bóg stał się człowiekiem dla naszego zbawienia.
Na Pustyni Judzkiej, niedaleko Jerozolimy, rozważaliśmy czterdziestodniowy post Jezusa na początku działalności publicznej. To na pamiątkę tego postu i kuszenia przeżywamy dziś w Kościele czas Wielkiego Postu. Skoro Jezus pokutował i pościł oraz pokazał jak zwyciężać pokusy i szatana, to chciał powiedzieć, że nam jeszcze bardziej potrzeba pokuty, nawrócenia i umartwienia. Bez tego nie sposób otworzyć serce na spotkanie z Jezusem.
Na Górze Tabor Jezus objawił swoim uczniom swoje bóstwo i pokazał się im w chwale nieba. W ten sposób przygotował ich na Wielki Piątek, na mękę i śmierć krzyżową. Prawdę Góry Przemienienia rozważamy także w Wielkim Poście: Potrzeba nam wielu spotkań z Chrystusem Zmartwychwstałym w modlitwie, niedzielnej Eucharystii, by udźwignąć obowiązki życia rodzinnego i zawodowego. Potrzeba nam zjednoczenia z Chrystusem Zmartwychwstałym, by być zdolnym przyjąć w życiu krzyż, a także cierpienie i śmierć.
Po drodze do Jerozolimy Jezus przed męką zatrzymał się w Betanii, w domu Marii i Marty. Tam usłyszał: „Panie, gdybyś tu był, mój brat nie byłby umarł”. Chodziło o Łazarza. Jezus wiedząc, że swoją śmiercią i zmartwychwstaniem zwycięży śmierć, powiedział: „ Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł żyć będzie.” I nie jest najważniejsze to, że wskrzesił Łazarza. Najważniejsze jest, że może przywrócić do życia każdego z nas. To jest nasza wielkopostna troska i wielkanocna nadzieja. W Chrystusie wszyscy zmartwychwstaniemy.
Umiłowani Diecezjanie!
Nasze pielgrzymowanie zaprowadziło nas wreszcie do tych miejsc w Jerozolimie, gdzie Jezus przeżył ostatnie dni swojego życia na ziemi: od zachodu słońca w Wielki Czwartek do ukrzyżowania w Wielki Piątek. Odprawiliśmy Mszę św. w Wieczerniku, gdzie została ustanowiona Eucharystia. Celebrowaliśmy Eucharystię tam, gdzie był postawiony krzyż Chrystusa. Dotknęliśmy świętych miejsc, gdzie sprawdziły się słowa o Chrystusie, że stał się „posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył”.
Słowa o uniżeniu i wywyższeniu Chrystusa przeżyjemy wszyscy w czasie obrzędów trzech Wielkich Dni w naszych parafiach. Do przeżywania tej największej tajemnicy Chrystusowej męki, śmierci i zmartwychwstania przygotowujemy się modlitwą, spowiedzią, rekolekcjami, udziałem w Gorzkich Żalach i Drodze Krzyżowej. Czynimy też pokutę i dobre uczynki.
Siostry i Bracia!
Mieszkaliśmy w czasie tej pielgrzymki na Górze Oliwnej, w pobliżu Getsemani. W tym miejscu Jezus modlił się przed męką oblewany krwawym potem. Tam padły słowa: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”. Idziemy do Ogrodu Oliwnego się uczyć przyjmowania woli Bożej, także wtedy, gdy jest wymagająca i trudna.
W kontekście modlitwy w Ogrójcu chciałem powiedzieć o duchowym zmaganiu, jakie towarzyszyło mi w dniach pielgrzymowania do Ziemi Świętej. Nosiłem w sobie niełatwe „tak”, jakie powiedziałem Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI, gdy mnie zapytał: czy przyjmiesz prowadzenie i służenie Kościołowi warszawskiemu? Bogu dziękuję, że mogłem to wszystko przeżywać, gdzie chodził Jezus, gdzie głosił ewangelię, gdzie posyłał apostołów. Tam też zastało mnie ogłoszenie decyzji Ojca Świętego. W Jerozolimie popłakałem się ze wzruszenia, lęku i żalu. A jeżeli było mi lżej, to tylko dlatego, że słuchałem w duchu słowa Chrystusa: „nie moja, ale Twoja wola” oraz widziałem wzruszenie u moich drogich księży.
Jan Paweł II odjeżdżając z Błoń krakowskich po raz ostatni mówił: „żal odjeżdżać!” Mogę z całą prawdą powiedzieć to samo o mojej diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Krótko było mi dane być pasterzem Kościoła koszalińsko-kołobrzeskiego, ale korzenie mojego biskupiego posługiwania szybko i głęboko wchodziły w jej duchową glebę. I choć będę teraz w Warszawie, cząstkę siebie zostawiam w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.
Pragnę wszystkim podziękować za niecałe trzy lata wspólnej pracy i służby. Dziękuję moim braciom biskupom Ignacemu, Tadeuszowi i Pawłowi. Dziękuję kochanym księżom diecezjalnym i zakonnym, siostrom, klerykom w naszym seminarium. Dziękuję wszystkim, którzy są Kościołem koszalińsko-kołobrzeskim w parafiach, rodzinach i różnych wspólnotach. Dziękuję chorym i cierpiącym. Dziękuję ludziom kultury, życia społecznego, samorządowego, z którymi tak wiele dobrych rzeczy udawało mi się zrobić.
Za wszystkich będą się modlił i pamiętał w czasie Mszy świętych. Za wszystkich diecezjan odprawię Mszę św. w poniedziałek 26 marca o godz. 1800 w Katedrze koszalińskiej. Nie zapraszam nikogo na ingres do Warszawy, gdyż uroczystego ingresu nie będzie. Chcę pokornie i po cichu rozpocząć moją posługę w Warszawie od spotkania z młodzieżą w Niedzielę Palmową.
Proszę więc o duchową i modlitewną łączność ze mną. Ja ze swej strony jeszcze raz wszystkim dziękuję i z serca błogosławię.
W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
+ Kazimierz Nycz
Koszalin, dnia 15 marca 2007 roku.
SŁOWO BISKUPÓW POLSKICH
DO WSZYSTKICH WIERNYCH KOŚCIOŁA W POLSCE
Drodzy Bracia i Siostry!
1. W ostatnich dniach przeżyliśmy dramatyczne wydarzenie, związane z rezygnacją z urzędu Księdza Arcybiskupa Metropolity warszawskiego Stanisława Wielgusa, w dniu przewidzianym na jego uroczysty ingres w katedrze warszawskiej. Z bólem śledziliśmy oskarżenia kierowane pod jego adresem w minionych tygodniach, a dotyczące jego uwikłania we współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa i z wywiadem PRL. Spowodowało to falę niepokoju, a nawet nieufności do nowego pasterza. Uwidoczniły się podziały we wspólnocie wierzących. Jesteśmy wdzięczni Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI za jego ojcowską pomoc w ewangelicznym zmierzeniu się z trudną sytuacją, jakiej stawiamy czoło. Dzięki jego decyzji i postawie jesteśmy lepiej przygotowani, by odważnie i owocnie przeżyć ten niezwykły czas. Dziękujemy również Księdzu Arcybiskupowi Józefowi Kowalczykowi, Nuncjuszowi Apostolskiemu w Polsce, za jego braterską i kompetentną pomoc.
W dniu 5 stycznia br. w odezwie skierowanej do wspólnoty Kościoła Warszawskiego Ksiądz Arcybiskup Wielgus potwierdził fakt wspomnianego uwikłania i przyznał, że skrzywdził nim Kościół, podobnie jak – w obliczu kampanii medialnej – wyrządził mu krzywdę, zaprzeczając faktom współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa.
Przyjmujemy z szacunkiem jego decyzję o rezygnacji z posługi metropolity warszawskiego. Nie nam sądzić człowieka, współbrata, który przez lata wiernie i gorliwie służył Kościołowi, m.in. jako profesor i Rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, a następnie jako Biskup płocki. Naszą modlitwą chcemy wspierać Arcybiskupa w pełnym wyjaśnieniu prawdy. Jednocześnie z żalem stwierdzamy, że brak uwzględnienia przyjmowanej powszechnie zasady domniemania niewinności przyczynił się do stworzenia wokół oskarżonego Arcybiskupa atmosfery nacisku, która nie ułatwiła mu przedstawienia opinii publicznej odpowiedniej obrony, do której miał prawo.
2. Po raz kolejny doświadczamy, że mroczna przeszłość z okresu totalitarnego systemu panującego przez dziesiątki lat w naszej Ojczyźnie wciąż daje o sobie znać. Jak pisaliśmy w Memoriale Episkopatu Polski w sprawie współpracy niektórych duchownych z organami bezpieczeństwa w Polsce w latach 1944-1989, „dokumentacja przechowywana w archiwach IPN odsłania część rozległych obszarów zniewalania i neutralizowania społeczeństwa polskiego przez służby bezpieczeństwa totalitarnego państwa. Nie jest to jednak pełna i jedyna dokumentacja o minionych czasach”. Tylko krytyczna i rzetelna analiza wszystkich dostępnych źródeł pozwoli nam zbliżyć się do prawdy. Odczytywane jednostronnie dokumenty, sporządzone przez wrogich Narodowi i Kościołowi funkcjonariuszy aparatu represji komunistycznego państwa, mogą poważnie krzywdzić ludzi, niszczyć więzi społecznego zaufania i w konsekwencji okazać się pogrobowym zwycięstwem nieludzkiego systemu, w jakim przypadło nam żyć.
Memoriał stwierdza również, że „Kościół jest oskarżany o chęć ukrywania trudnej dla niego prawdy, o próbę chronienia odpowiedzialnych za współpracę ze służbami bezpieczeństwa i o zapominanie o ofiarach tejże współpracy. W konsekwencji podważany jest autorytet Kościoła, osłabiana jest jego wiarygodność. Dość łatwo zapomina się, że w czasach totalitaryzmu komunistycznego cały Kościół w Polsce stale sprzeciwiał się zniewalaniu społeczeństwa i był oazą wolności i prawdy”.
3. Dlatego powtarzamy jeszcze raz: Kościół nie boi się prawdy, nawet jeżeli jest to prawda trudna, zawstydzająca, a dochodzenie do niej czasem jest bardzo bolesne. Wierzymy głęboko, że prawda wyzwala, bo wyzwalającą prawdą jest sam Jezus Chrystus. Od dwóch tysięcy lat Kościół zmaga się z grzechem w swoim wnętrzu i w świecie, do którego jest posłany. Grzech bowiem degraduje człowieka i deformuje w nim obraz i podobieństwo Boga. Kościół nie czyni tego swoją mocą. Czyni to mocą Tego, który jako jedyny może nas wyzwolić od zła. Dlatego też każdą Eucharystię rozpoczynamy wyznaniem naszej grzeszności: „Spowiadam się Bogu wszechmogącemu…” Nie jest to gołosłowna liturgiczna formuła, ale głęboka konfrontacja z naszą słabością i niewiernością przed obliczem miłosiernego Boga. Podobnie prosimy w każdej Mszy świętej: „Panie Jezu Chryste, (…) prosimy Cię, nie zważaj na grzechy nasze, lecz na wiarę swojego Kościoła”. Nie boimy się wyznać, że Kościół jest wspólnotą grzeszników, ale jednocześnie jest święty i powołany do świętości, bo Jego Głową jest oraz żyje w nim i działa Jezus Chrystus – Święty nad świętymi. To przed Nim stajemy, prosząc Ducha Świętego, aby nas uwolnił od zła, od lęku, od naszej małoduszności.
W ubiegłą niedzielę, w święto Chrztu Pańskiego, w katedrze warszawskiej, odczytywana była Ewangelia o Jezusie, który stanął solidarnie z grzesznikami nad brzegiem Jordanu, by przyjąć chrzest pokuty. Wierzymy mocno, że Jezus stoi z nami wszystkimi na brzegach polskiego Jordanu. Po raz kolejny przywracają nam nadzieję słowa Jezusa: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników” (Łk 5, 31-32). Solidarność z grzesznymi ludźmi doprowadziła Jezusa na krzyż. Dzięki temu przyjęliśmy Jego Chrzest – chrzest Ducha Świętego i ognia na odpuszczenie grzechów.
4. Przypomnijmy: „Od dwóch tysięcy lat Kościół przeciwstawia się złu w sposób ewangeliczny, który nie niszczy godności drugiego człowieka. Prawda o grzechu ma prowadzić chrześcijanina do osobistego uznania winy, do skruchy, do wyznania winy – nawet wyznania publicznego, jeżeli zachodzi potrzeba, a następnie do pokuty i zadośćuczynienia. Od takiej ewangelicznej drogi konfrontacji ze złem nie możemy odstąpić. (…) Kościół Chrystusowy jest wspólnotą pojednania, przebaczenia i miłosierdzia. Jest w nim miejsce dla każdego grzesznika, który pragnie się nawrócić jak Piotr i pomimo słabości chce służyć sprawie Ewangelii” (Memoriał).
Jak dobitnie podkreślił Sługa Boży Jan Paweł II, „człowiek jest drogą Kościoła” (Redemptor hominis, 14) – każdy człowiek, również każdy kapłan, i każdy biskup. Spełniając warunki chrześcijańskiego nawrócenia, każdy ma prawo do przebaczenia i miłosierdzia, do włączenia się w życie wspólnoty Kościoła i społeczeństwa. Wiemy, że wielu z tych, którzy niegdyś ulegli zniewoleniu, zagłuszyli własne sumienie i naruszyli swoją godność, odpokutowało już swoją słabość latami wiernej służby. Oni są naszymi braćmi i siostrami w wierze!
Pragniemy, aby Środa Popielcowa 21 lutego br. była dniem modlitwy i pokuty całego duchowieństwa polskiego. Niech we wszystkich kościołach naszych diecezji zostaną odprawione nabożeństwa do Miłosiernego Boga o wybaczenie błędów i słabości w przekazywaniu całej Ewangelii. Jako duchowni jesteśmy „z ludu wzięci”, jesteśmy częścią społeczeństwa polskiego, które całe potrzebuje odwrócenia się od zła i pełnego nawrócenia.
5. Przed Kościołem w Polsce, oprócz stawania w prawdzie przed obliczem Boga, stoi również wielkie zadanie pojednania. Nie zmienimy przeszłości, zarówno tej chlubnej, jak i tej, której się wstydzimy. Wszystko zaś z pomocą Bożą możemy włączyć w naszą teraźniejszość i przyszłość w taki sposób, by objawiała się moc Chrystusa na obliczu Kościoła. Zwracamy się do wszystkich ludzi Kościoła, duchownych i świeckich, aby kontynuowali rachunek sumienia ze swojej postawy w okresie totalitaryzmu. Nie chcemy wkraczać w sanktuarium sumienia żadnego człowieka, ale zachęcamy do zrobienia wszystkiego, by się skonfrontować z prawdą ewentualnych faktów i – jeśli potrzeba – odpowiednio uznać i wyznać winy.
Rządzących i Parlamentarzystów wzywamy, by zapewnili takie korzystanie z materiałów znalezionych w archiwach pochodzących z czasów PRL-u, by nie prowadziło to do naruszania praw osoby ludzkiej i poniżania godności człowieka oraz by istniała możliwość weryfikacji tych materiałów przed niezawisłym sądem. I nie wolno też zapominać, że materiały te obciążają przede wszystkim ich autorów.
Świadomi wezwania Chrystusa „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni” (Mt 7,1), prosimy wszystkich o powstrzymywanie się od wydawania powierzchownych i pochopnych sądów, bo mogą być one krzywdzące. Mamy zwłaszcza na myśli wszystkich pracujących w środkach społecznego przekazu. Niech chrześcijańskie sumienie i ludzka wrażliwość podpowiedzą im, co i jak przekazywać opinii publicznej, biorąc zawsze pod uwagę godność osoby ludzkiej, jej prawo do obrony i dobrego imienia, także po śmierci. Apelujemy do młodego pokolenia, nie mającego bezpośredniego doświadczenia epoki, w której przyszło żyć starszym, by starało się poznać trudną i złożoną prawdę o minionych czasach. Pomimo wszystkich cieni, pokoleniom żyjącym w tamtych czasach, w tym również pokoleniom duchownych, ich nieustępliwym zmaganiom ze złem zawdzięczamy odzyskanie wolności po latach narzucanej nam marksistowskiej ideologii i sowieckich wzorców życia politycznego i społecznego.
Kościół w Polsce zawsze czuł z narodem i dzielił jego losy, zwłaszcza w najbardziej mrocznych okresach naszych dziejów. Tego faktu nie zmieni wydobywanie po latach na światło dzienne słabości i niewierności niektórych jego członków, również duchowieństwa. Niech obecny czas będzie dla nas wszystkich sposobnym czasem oczyszczenia i pojednania, przywrócenia naruszonej sprawiedliwości i odzyskiwania wzajemnego zaufania i nadziei. Niech będzie to przede wszystkim czas modlitwy, a także pogłębienia wiary w obecność Pana dziejów pośród najbardziej zawiłych ludzkich spraw.
Ufni w moc prawdy Ewangelii chcemy, jako Wasi Pasterze, kontynuować trwające już prace nad pełnym sprawdzeniem zawartości akt zgromadzonych w IPN, dotyczących nas samych oraz wszystkich duchownych.
6. „Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną” (Ps 23 [22], 4). Niech słowa Psalmisty towarzyszą nam w tych dniach. Dziękujemy wam Drodzy Bracia i Siostry, szczególnie za ducha modlitwy, który studził emocje, wprowadzał ład serca i porządek miłości. Dziękujemy za Waszą troskę o Kościół i trwanie przy nim w chwilach próby. Wierzymy, że nasze obecne doświadczenie przyczyni się do odnowy Kościoła, do większej przejrzystości i dojrzałości jego członków. Wierzymy, że pomoże ono Kościołowi być wiernym Ewangelii, w niej szukać rozwiązań naszych problemów i z niej się odradzać, by być zaczynem dobra i miłości w świecie.
Z tymi pragnieniami w sercach wzywamy nad wszystkimi Bożego błogosławieństwa i wstawiennictwa Matki Bożej Jasnogórskiej, która ciągle nam przypomina: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” J 2,5.
Podpisali:
Kardynałowie, Arcybiskupi i Biskupi zebrani na posiedzeniu Rady Stałej
i Biskupów Diecezjalnych Konferencji Episkopatu Polski
Warszawa, 12 stycznia 2007 r.
List ten należy odczytać we wszystkich parafiach Kościoła w Polsce w niedzielę 14 stycznia 2007 r.
LIST BISKUPA KOSZALIŃSKO-KOŁOBRZESKIEGO
NA ADWENT ROKU 2006
1. „Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu” (1 Kor 1,26) - z tymi słowami św. Pawła przychodzę do Was, Drodzy Bracia i Siostry, na początku kolejnego adwentu, czyli liturgicznego oczekiwania na przyjście Jezusa. Jako chrześcijanie przeżywamy ten czas w nadziei, iż celebracja Tajemnicy Wcielenia w święta Bożego Narodzenia umocni nas w wędrówce do ostatecznego celu – spotkania z Bogiem. Adwent to też czas zgłębiania prawdy o Bożej adopcji, o tym, że Bóg uczynił nas swoimi dziećmi, powołał do wspólnoty z sobą. Przypomina to nam Benedykt XVI w Orędziu na Światowy Dzień Powołań: To jest rzeczywiście fascynująca perspektywa: jesteśmy powołani do tego, by żyć jako bracia i siostry Jezusa, by czuć się synami i córkami tego samego Ojca.
Pragniemy więc w tym roku na nowo odkrywać prawdę o naszym powołaniu, o tym, iż w wędrowaniu przez życie nie jesteśmy sami, tym bardziej samotni. Bóg jest dla nas nie tylko ostatecznym celem, ale także Tym, który prowadzi przez życie. On nas nigdy nie zostawia, nawet wtedy, gdy po ludzku czujemy się opuszczeni, chorzy czy bezrobotni. Bóg jest zawsze Emmanuelem - Bogiem z nami.
2. Powołanie chrześcijańskie realizujemy na różnych drogach. Bóg powoływał i ciągle powołuje chrześcijan do różnych zadań. Powołanym był święty Piotr, celnik Mateusz a także grzesznica Magdalena. Powołanym był sługa Boży Jan Paweł II, ale też nasi ojcowie i matki. Bóg powołuje lekarzy, nauczycieli, robotników, polityków i ludzi kultury, ale też cierpiących w szpitalach. Wszystkich zaprasza na wędrówkę do Jego domu, gdzie jest nasze mieszkanie. Podczas tej wędrówki nie ogranicza niczyjej wolności w wyborze drogi życia. Bóg jedynie podpowiada przez darowane nam talenty, poprzez predyspozycje i upodobania. Daje natchnienia na modlitwie i mówi przez głos sumienia, a także przez głos rodziców i wychowawców. Bóg czeka jedynie na to, by nasz projekt życia zgadzał się z powołaniem, którym nas obdarował. Z powołaniem do bycia chrześcijaninem. Najważniejsza jest zatem wierność powołaniu, a w przypadku młodych – odkrywanie życiowych powołań i przygotowanie do ich realizowania.
3. Zwracam się z apelem do wszystkich o spojrzenie na własne powołanie. Zwracam się do rodziców: przypatrzcie się swojemu małżeńskiemu i rodzicielskiemu powołaniu. Czy gorliwie podejmujecie zadania, które was prowadzą do domu Ojca? Jednym z pierwszych zadań jest zrodzenie potomstwa i jego rzetelne wychowanie. Temu powołaniu towarzyszy powołanie do określonego zawodu i pracy. Pomóżcie waszym małym i dorastającym dzieciom odkrywać to miejsce, które dla nich przygotował Bóg.
Zwracam się do ludzi odpowiedzialnej pracy w firmach, instytucjach, w uczelniach i szpitalach: przypatrzcie się powołaniu waszemu. Politycy i ludzie życia społecznego – bądźcie wierni powołaniu i Chrystusowi, który czeka na waszą służbę bliźnim w prawdzie i sprawiedliwości.
Młodzież – uczniów i studentów proszę: Nie patrzcie na waszą przyszłość, na wybór kolejnej szkoły i studiów jako na zbiór przypadków. Wsłuchujcie się w głos prawego sumienia, pomnażajcie przez rzetelną naukę otrzymane od Boga talenty. Słuchajcie waszych życiowych mistrzów, klękajcie do modlitwy, by wybierać po Bożemu. Warto o swoich życiowych zamierzeniach mówić nie tylko na szkolnej katechezie, ale także podczas spotkań w parafii, w małych grupach. Tam jest bardzo dobra atmosfera do spokojnej i szczerej rozmowy o przyszłości. Także i wy – tegoroczni maturzyści, stojący przed życiową decyzją – skorzystajcie z zaproszenia w przerwie zimowej na krótkie rekolekcje, organizowane dla was w domach diecezjalnych.
Szczególnymi rodzajami powołania jest kapłaństwo i życie zakonne. Potrzebujemy w naszej diecezji i w Kościele tych, którzy wezwani przez Boga do służby Kościołowi, do służby nam wszystkim, odważnie powiedzą swoje „tak”. W naszych rodzinach i parafiach często módlmy się o powołania kapłańskie i zakonne.
4. Są jeszcze dwie ważne sprawy, o których chciałbym powiedzieć przed Bożym Narodzeniem. Dotyczą one troski o życie ludzkie i są odpowiedzią na powołanie do miłości. Jesteśmy odpowiedzialni za ludzkie życie od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Niestety na początku i u kresu jest ono poważnie zagrożone – przez aborcję i eutanazję. Występują w prawnej obronie życia politycy, solidaryzują się z nimi ludzie dobrej woli, chrześcijanie. Wiemy, że to jest ważne, ale samo działanie prawne nie wystarczy. Potrzebne jest wychowanie do wrażliwości i odpowiedzialności za życie. Potrzebna jest troska o matkę, gdyby nie miała gdzie urodzić dziecka. Jakże ważna jest pomoc rodzinom ubogim i wielodzietnym, ale też ludziom ciężko i nieuleczalnie chorym. Bogu dzięki mamy w diecezji Dom Samotnej Matki w Koszalinie, mamy hospicja domowe i stacjonarne. W znacznej mierze utrzymują się one z ofiar i pomocy dobrych ludzi. Zachęcam do wspierania hospicjów. Tam czekają na dar naszej miłości najbardziej dotknięci cierpieniem i chorobą. Zachęcam też do tworzenia funduszu „SOS dla życia nienarodzonych”, by utrzymać Dom Samotnej Matki i dzieło ratowania życia najmniejszych. Temu celowi służył będzie dar składany na tacę podczas Mszy świętej „pasterskiej” w każdej parafii.
5. Druga sprawa dotyczy także ratowania życia. Chodzi o dar krwi i narządów nadających się do przeszczepu. Honorowe krwiodawstwo czyni nas w jakiś sposób podobnym do Chrystusa. On ofiarował swoją Krew, abyśmy życie mieli i zostali zbawieni. Oddając własną krew możemy ocalić czyjeś życie ziemskie. To samo dotyczy daru ze swoich narządów po śmierci. Człowiek jak ziarno pszenicy umiera, by mógł żyć inny człowiek. Kościół zachęca do takiego daru, zadeklarowanego za życia lub dokonanego za zgodą rodziny po śmierci. Kiedy Jan Paweł II poświęcił w Krakowie szpital kardiochirurgiczny swojego imienia, spotkał się z ludźmi z przeszczepionym sercem. Żyli dzięki wspaniałomyślnej decyzji innych, którzy zgodzili się po śmierci oddać swoje serce. A iluż innych ciągle jeszcze czeka na serce, nerkę czy inne narządy. Nie mogą czekać nadaremnie. To są wielkie i trudne dary, a przez to najpiękniejsze i najcenniejsze. Może święta Bożego Narodzenia, które przypominają prawdę o Bogu, który stał się człowiekiem, by życie dać za ludzi, natchną nas do jeszcze większej troski o każde ludzkie życie.
Niech ten rok „przypatrywania się powołaniu naszemu”, pomoże nam lepiej realizować wezwania Boże. Pomóżmy młodym rozpoznać i podjąć życiowe zadania. Stańmy mocniej po stronie życia i godności człowieka. Otwórzmy się na nowe formy miłości bliźniego. Módlmy się wytrwale o powołania kapłańskie i zakonne.
Wszystkim wam na adwent i nadchodzące święta Bożego Narodzenia błogosławię: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Biskup Koszalińsko-Kołobrzeski
Wezwanie do modlitwy
W obliczu tragedii, jaka wydarzyła się w kopalni węgla kamiennego w Halembie proszę, aby w duchu solidarności duchowej w możliwie najszybszym terminie ogłosić i odprawić w parafiach naszej diecezji Mszę św. za zmarłych górników i w intencji ich rodzin. Ofiary katastrofy, ich rodziny oraz wszystkich, którzy ofiarnie zaangażowali się w akcję pomocy należy w najbliższym czasie polecić w nabożeństwach i modlitwie wiernych podczas Mszy św.
+ Kazimierz Nycz Biskup Koszalińsko-Kołobrzeski
List biskupa koszalińsko-kołobrzeskiego przed pielgrzymką do Skrzatusza
Drodzy Diecezjanie!
Przez ostatnie tygodnie nasze myśli były skierowane ku Częstochowie. Tam szły pielgrzymki z całej Polski. Na Jasną Górę doszła też nasza diecezjalna pielgrzymka piesza. Setki tysięcy pielgrzymów uczestniczyło w uroczystościach Wniebowzięcia NMP oraz 26 sierpnia w dzień Matki Bożej Częstochowskiej. Przeżywaliśmy wraz z całym Kościołem w Polsce dwie ważne rocznice: 350 lat ślubów Jana Kazimierza złożonych po zakończeniu potopu szwedzkiego oraz 50 lecie ślubów jasnogórskich przygotowanych w więzieniu przez Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego, a złożonych 26 sierpnia 1956 roku
Kościół w Polsce od ponad 600 lat ma swoją Jasną Górę, gdzie na każdego czeka Matka Chrystusa, Matka Kościoła, Matka każdego z nas. Także nasza diecezja ma takie miejsce, takie diecezjalne sanktuarium, cudowne przez wieki. To jest Skrzatusz. Tam czeka nasza Matka, Bolesna Pani ze Skrzatusza. Czeka na ludzi przychodzących dziękować, nawracać się oraz prosić w swoich życiowych sprawach. Czeka, bo jest Matką spod krzyża i rozumie boleści i problemy swoich dzieci.
Pozwólcie, że przed zbliżającą się pielgrzymką do Skrzatusza powiem parę zdań o historii i znaczeniu tego miejsca, ale także o potrzebach i troskach diecezji związanych ze Skrzatuszem.
Początki Skrzatusza jako miejsca pielgrzymkowego sięgają XVI wieku. W 1575 roku została sprowadzona do Skrzatusza figura Matki Bożej Bolesnej. Wzrastający kult, łaski otrzymywane za przyczyną Pani Skrzatuskiej a także cuda sprawiły, że Skrzatusz stawał się coraz bardziej znanym miejscem w tej części Polski. Wiek później zbudowano obecny piękny barokowy kościół. Budowę rozpoczęto cztery lata po zwycięstwie króla Jana Sobieskiego pod Wiedniem, a zakończono konsekracją w roku 1701. Kościół był wotum dziękczynnym za Wiedeń, a jedna z tradycji mówi, że król Jan Sobieski był ze swoim rycerstwem w Skrzatuszu, by modlić się o ocalenie Europy przed najazdem tureckim.
Przez całe wieki Skrzatusz był centrum katolicyzmu i narodowej tożsamości. Tu pielgrzymowali katolicy i Polacy z odległych terenów, tak jak do Częstochowy. Tu przychodzili uczyć się jak być dobrymi katolikami i dobrymi Polakami. By zrozumieć jak ważna była ta historyczna rola Skrzatusza, trzeba pamiętać, że w XIX wieku w Skrzatuszu mieszkało 2300 ludzi, a tylko 14 osób było narodowości polskiej. Resztę stanowili ludzie narodowości niemieckiej, w większości protestanci. Był więc Skrzatusz ostoją polskości i katolicyzmu dla tych terenów i ludzi żyjących w niewielkich enklawach polskości i katolicyzmu.
Od dnia 28 czerwca 1972 roku Skrzatusz znalazł się w nowo powstałej diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Pierwszy biskup diecezji Ignacy Jeż ustanowił sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Skrzatuszu głównym sanktuarium diecezji. Rozpoczął się nowy etap historii Skrzatusza. Powinniśmy się troszczyć o to, aby Skrzatusz stał się dla diecezji tym, czym jest Częstochowa dla całej Polski..
Najważniejsza jest oczywiście troska o duchowe i duszpasterskie oblicze naszego sanktuarium. Ważna jest obecność przedstawicieli wszystkich parafii podczas odpustu wrześniowego, który jest dniem diecezjalnej pielgrzymki do Skrzatusza. Wtedy przeżywamy jedność diecezjalnej rodziny przy naszej Matce. Ważny jest udział w świętach maryjnych, a zwłaszcza w dniu Wniebowzięcia Matki Bożej. Te dwie uroczystości, choć ważne, nie wystarczą do tego by sanktuarium było żywe. Trzeba, by do Skrzatusza przybywały poszczególne parafie ze swymi duszpasterzami, by przybywały grupy młodzieży i dorosłych, dzieci pierwszo komunijne i maturzyści, by pielgrzymowały rodziny i pojedyncze osoby. Skrzatusz ma być naszym diecezjalnym domem modlitwy, wyciszenia, spotkania z Bogiem i braćmi, przy Maryi naszej Matce.
Oprócz troski o sprawy duchowe sanktuarium ważna jest troska o kościół i jego obejście. Sama parafia, bardzo mała, nie jest w stanie udźwignąć ciężaru odpowiedzialności za remont pięknego, barokowego kościoła. Nie jest w stanie stworzyć choćby niewielkiego zaplecza dla pielgrzymów. Z pomocą musi przychodzić i przychodu cała diecezja. Oprócz tego czynimy wielorakie starania, by uzyskać pomoc zewnętrzną, z funduszy unijnych, na odnowienie tej perły baroku, jaką jest Skrzatuski kościół.
To są najważniejsze sprawy związane ze Skrzatuszem, z którymi chciałem się podzielić w przededniu naszego pielgrzymowania do Matki Bożej Bolesnej. Serdecznie zapraszam wszystkich do Skrzatusza w najbliższą niedzielę 17 września. Mszy św. o godz. 11,00 będzie przewodniczył wielki czciciel Matki Bożej ksiądz arcybiskup Stanisław Nowak, Metropolita Częstochowski. On też wygłosi kazanie. Na sobotni wieczór i noc czuwania zapraszam do Skrzatusza młodzież z naszej diecezji. Zapraszam księży do posługi konfesjonału i do Mszy św. koncelebrowanej.
Wśród wielu intencji tegorocznej pielgrzymki do Skrzatusza niech nie zabraknie modlitwy w intencji dzieci i młodzieży oraz naszych polskich spraw społecznych. Rozpoczął się nowy rok szkolny i katechetyczny. Młodzi ludzie na poszczególnych etapach edukacji od przedszkola do studiów podjęli trud przygotowania się swoich życiowych zadań. Tylko przez wykształcenie połączone z wychowaniem i formacją religijno - etyczną będą zdolni odkryć swoje życiowe powołanie. Oby tak było w rodzinie, w szkole i na studiach. Oby mieli warunki rozwoju stworzone przez państwo. Oby się chcieli uczyć solidnie i pracować nad sobą tak, by nie musieli na końcu roku korzystać z żadnych maturalnych amnestii kolejnych ministrów. Módlmy się więc w intencji nowego roku szkolnego, w intencji dzieci i młodzieży, rodziców, nauczycieli i profesorów oraz wszystkich odpowiedzialnych za wychowanie.
Druga intencja pielgrzymki dotyczy naszego życia społecznego zwłaszcza na poziomie naszych wsi i miast. Będą wybory jesienią. Obyśmy się nie dali ponieść emocjom i nie zostali wciągnięci w partyjne rozgrywki. Samorządowców proszę, by nie przenosili na poziom wiosek, gmin i miast warszawskich kłótni i podziałów. Naprawdę chodzi o dobro konkretnych ludzi, żyjących tu blisko nas. Wyborców, a więc was wszystkich proszę, byśmy poszli do wyborów, gdyż jest to nasz obywatelski obowiązek. Byśmy poszli i wybrali ludzi uczciwych, kompetentnych i sprawdzonych w pracy dla innych.
Jest za co Panu Bogu dziękować, jest za co przepraszać, jest o co prosić. Przybądźcie więc licznie do Skrzatusza. Spotkajmy się u naszej Matki zatroskani o nasze rodziny, parafie i diecezję. Módlmy się o dobrą przyszłość naszych gmin i miast i tych, którzy nimi będą rządzić. Z troską myślmy o Skrzatuskim Sanktuarium.
Na ten radosny trud wszystkim z serca błogosławię
/ + Kazimierz Nycz/
Słowo biskupa koszalińsko kołobrzeskiego
przed diecezjalną pielgrzymką rodzin na Górę Chełmską – 15.08.2006 r.
Drodzy bracia i siostry!
W niedzielę, 4 czerwca podczas uroczystej Eucharystii na Placu Papieskim przy parafii Ducha Świętego w Koszalinie, dziękowaliśmy za dar obecności Sługi Bożego Jana Pawła II w naszej diecezji. Przed 15 laty Ojciec święty przybył do nas jako pielgrzym i w Koszalinie, schodząc z Góry Chełmskiej, rozpoczął nauczanie Dekalogu w naszej Ojczyźnie. Powiedział wówczas: „Nieraz wespół z Waszym Biskupem patrzycie w stronę Góry Chełmskiej, która jest niewielkim nadmorskim wzniesieniem, ale uwydatnia się na tle rozległej pomorskiej równiny. Czy słowa Boga wypowiedziane na Synaju nie odezwały się dalekim echem również tu, na tej górze?” (Koszalin, 1 czerwca 1991).
Posługa Jana Pawła II i jego obecność w naszej diecezji były, są i pozostaną dla nas darem Opatrzności i wezwaniem do realizacji drogi przymierza z Bogiem przez wierność przykazaniom. Pamięć jego obecności pośród nas pozostanie zawsze żywa, a duchowa spuścizna, którą nam pozostawił – drogowskazem do praktykowania wiary w codziennym życiu. Nasze dziękczynienie w 15 rocznicę przybycia Sługi Bożego Jana Pawła II do Koszalina splotło się w jedno przeżycie z wizytą apostolską Jego następcy - Ojca świętego Benedykta XVI w naszej Ojczyźnie, który wzywał nas, byśmy trwali mocni w wierze. Przybywając do Ojczyzny swojego poprzednika, powiedział: „Pragnąłem przede wszystkim spotkać żywych ludzi, Jego Rodaków, zakosztować waszej wiary, z której wyrósł i upewnić się, czy w niej trwacie”. Nauczając o wierze podkreślał, że” wierzyć Bogu, to znaczy powierzyć Mu swój los. Wierzyć – to znaczy nawiązać głęboką osobistą więź z naszym Stwórcą i Odkupicielem w mocy Ducha Świętego, i uczynić tę więź fundamentem całego życia.” Natomiast na zakończenie Mszy św. na Krakowskich Błoniach wołał: „Proszę was, trwajcie mocni w wierze! Trwajcie mocni w nadziei! Trwajcie mocni w miłości!
Dziś w środku wakacji raz jeszcze wszystkim dziękuję za uczestnictwo w pielgrzymce Ojca świętego Benedykta XVI. Dziękuję za udział w dziękczynieniu za dar osoby i pontyfikatu Jana Pawła II. Dziękuję za modlitwę 4 czerwca w Koszalinie i Pile. Słowa Jana Pawła II sprzed piętnastu lat wypowiedziane w Koszalinie pod Górą Chełmską oraz słowa jego następcy papieża Benedykta XVI z majowej pielgrzymki zobowiązują nas do pogłębienia naszej wiary w codziennym życiu. Zapraszają do praktykowania wiary żywej, wiary w Bożą Opatrzność. Dlatego pragniemy podczas tegorocznej pielgrzymki rodzin na Górę Chełmską w dniu 15 sierpnia, zawierzyć nasze rodziny Bożej Opatrzności. Zewnętrznym wyrazem tego zawierzenia będzie umieszczenie w Sanktuarium Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej symbolu Bożej Opatrzności, który jest darem z okazji 15 rocznicy poświęcenia tego sanktuarium przez Jana Pawła II. Symbol Bożej Opatrzności tak zwane „Oko Boże” - trójkąt z promieniującym okiem lub źrenicą - jest symbolem Trójcy Świętej oraz jej wszechobecności i wszechwiedzy.
Czym jest Boża Opatrzność? W chrześcijańskim orędziu o wierze w Opatrzność Bożą istotną rolę odgrywa prawda, że Bóg troszczy się o każdego człowieka – o jego istnienie, o wszystkie sprawy codziennego życia, a nie tylko ogólnie o losy narodów i świata. Wiara w Opatrzność Bożą winna się przejawiać w głębokim przekonaniu o obecności osobowego Boga w radosnych oraz bolesnych wydarzeniach dnia powszedniego. Wiara w Opatrzność to głębokie przekonanie o Jego miłości i trosce o każdy szczegół naszego życia, o nasze dobro i szczęście. Jednocześnie wiara w Opatrzność Bożą to szukanie przez człowieka znaków tej miłości i obecności Boga, by na nie odpowiadać czynami wypływającymi z wiary i wzajemnej miłości. Taka postawa prowadzi do dziecięcego oddania się Bożemu kierownictwu i prowadzeniu w powszednim dniu.
Praktycznie oznacza to zgodę na niepewność, którą niesie życie, by w wewnętrznej wolności zdać się całkowicie na Boga, na Jego wolę. Trzeba wychodzić naprzeciw Bożym planom, starając się w świetle wiary rozeznać zamysły Bożej Mądrości, Dobroci i Wszechmocy. Trzeba uznawać je za najlepsze rozwiązania w naszym życiu. W obecnych czasach nie jest to postawa zbyt powszechna. O rzadkości bezgranicznego oddania się Opatrzności Bożej świadczy fakt, iż wielu ludzi nie podporządkowuje dziś swojej woli Ojcu i Stwórcy wszechświata. Coraz mniej ludzi szczerze i z głębi duszy potrafi wraz ze Zbawicielem wypowiedzieć słowa Modlitwy Pańskiej: «Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi».
Głęboka wiara w Opatrzność Bożą prowadzi do pełnego miłości zaufania, płynącego z wewnętrznego doświadczenia, że Bóg jest nie tylko miłującym Stwórcą, ale także Ojcem. Tak jak nam to mówi św. Paweł: „Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znów pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!» (Rz 8,15). Postawa duchowego dziecięctwa jest więc zasadniczą postawą człowieka wobec Boga. Najważniejsze rysy tej postawy odczytujemy z życia Zbawiciela.
Chrystus był Synem Bożym, był dzieckiem Boga Ojca. My jesteśmy dzięki więzi z Nim także synami Bożymi. Postawa dziecięcej relacji wobec Boga nie ma jednak nic wspólnego z dziecinnością, niedojrzałością, brakiem samodzielności, czy tylko jednostronnym zaspokajaniem swoich religijnych potrzeb poprzez uczuciowe doświadczenia. Chodzi raczej o całkowite oddanie siebie, zdanie się z miłością na Boga w postawie prostoty, ufności i pokory. Wtedy przy całej bezsilności, zwłaszcza w doświadczeniu własnej grzeszności, nędzy, człowiek może uchronić się od duchowego załamania, gdyż szuka oparcia nie we własnej doskonałości, lecz w mocy i miłosiernej miłości Najlepszego Ojca.
Takiej postawy wobec Boga uczył nas Sługa Boży Jan Paweł II całym swoim życiem, a szczególnie w dniach choroby i umierania. Jego postawa zawierzenia i zdania się na Bożą Miłość, Bożą Opatrzność, pociągnęła i nasze serca do Boga, a spoglądając za odchodzącym do Domu Ojca umiłowanym Ojcem św. Janem Pawłem II, wszyscy na nowo poczuliśmy się dziećmi Boga. W tym zawierzeniu, którego świadectwo nam pozostawił pragniemy trwać i takiego zawierzenia się uczyć.
W tych dniach przygotowujemy się w diecezji do umieszczenia Symbolu Opatrzności w Sanktuarium na Górze Chełmskiej oraz do Aktu Zawierzenia rodzin Bożej Opatrzności. Nastąpi to podczas pielgrzymki rodzin na Górę Chełmską, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, 15 sierpnia 2006 roku podczas Mszy świętej o godzinie 12.00. Przygotowanie to trwa w Ruchu Szensztackim od wielu miesięcy. W wielu parafiach przez ostatnie miesiące odmawia się modlitwę zawierzenia Bożej Opatrzności. Dziś w święto Przemienienia Pańskiego rozpocznijmy nowennę dziewięciu dni w każdej parafii naszej diecezji. Niech to będzie nasze przygotowanie do aktu zawierzenia rodzin, niech to będzie przygotowania do pielgrzymki rodzin na Górę Chełmską. Módlcie się w rodzinach i parafiach modlitwą zawierzenia. Odmawiajcie ją przed błogosławieństwem w czasie Mszy świętych w ciągu najbliższych dni.
Drodzy Diecezjanie,
dziś Chrystus prowadzi nas na górę Tabor, Górę Przemienienia. Podobnie jak apostołów, umacnia naszą wiarę w swoje i nasze zmartwychwstanie. Każda Msza święta jest naszą górą przemienienia. Jest nią także koszalińska Góra Chełmska, na której spotkamy się na Mszy świętej, za kilka dni podczas pielgrzymki rodzin. Pozwólmy się zaprosić na to spotkanie z Chrystusem i Jego Matką.
Zachęcam do włączenia się w program przygotowania do Aktu Zawierzenia i zapraszam na Górę Chełmską na Uroczystość Odpustową w dniu 15 sierpnia. Wszystkim z serca błogosławię.
SŁOWO BISKUPA DIECEZJALNEGO KAZIMIERZA NYCZA
PRZED ZŁOTYM JUBILEUSZEM KAPŁAŃSKIM
BISKUPA TADEUSZA WERNO
W dzisiejszą uroczystość Najświętszej Trójcy chcemy wyśpiewać Bogu wielkie dziękczynienie za dary, które stały się naszym udziałem. Dziękujemy za dar pielgrzymki papieża Benedykta XVI do naszej Ojczyzny. Dziękujemy za dar diecezjalnej uroczystości z minionej niedzieli, kiedy to pod przewodnictwem metropolity krakowskiego kardynała Stanisława Dziwisza wspominaliśmy sługę Bożego Jana Pawła II i Jego pielgrzymkę do Koszalina. Te słowa naszego dziękczynienia Bogu jeszcze nie ustały, a już mamy w diecezji powód do kolejnego dziękczynienia: 50 - lecie kapłaństwa naszego biskupa Tadeusza. Jego posługa kapłańska wpisuje się w słowa Chrystusa, które rozbrzmiewają w dzisiejszą uroczystość: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”. Tak od wieków, Bóg w swoim Kościele, powołuje i rozsyła biskupów i kapłanów. W imię tych słów także z naszego seminarium co roku wychodzą do pracy w parafiach nowi kapłani. Tak się stało i w sobotę 20 maja, gdy 11 diakonów przyjęło święcenia kapłańskie. Ich miejsce trzeba w seminarium zapełnić. Dlatego teraz, gdy maturzyści podejmują decyzje, tak intensywnie modlimy się o powołania kapłańskie, by nie zabrakło robotników w winnicy Kościoła.
Słowa „Idźcie i nauczajcie w imię Trójcy Świętej” biskup Tadeusz usłyszał 24.06. 1956 r., w gorzowskiej katedrze, gdy biskup Michał Klepacz udzielił mu święceń kapłańskich. Ten ważny, a właściwie trzeba powiedzieć, najważniejszy dzień w życiu każdego kapłana nie przychodzi jednak nagle. Poprzedza go wiele lat, najpierw odkrywania swego powołania, a następnie wzrostu w tym powołaniu. Dla Czcigodnego Jubilata czas odkrywania powołania rozpoczął się na ziemi wielkopolskiej, z którą związała swe losy rodzina Księdza Biskupa. To tam wzrastał w swym pierwszym seminarium, u boku swoich rodziców, a zwłaszcza mamy. Dalsze wzrastanie w powołaniu dokonywało się w tworzonym wówczas seminarium w Gościkowie – Paradyżu, które dla wielu kapłanów naszej diecezji do dzisiaj jest miejscem szczególnym. Jednak nie tylko miejsce było szczególne. Także i czas był szczególny. A był to czas stalinizmu, wczesne lata pięćdziesiąte, w których decyzja pójścia za Chrystusem nie była decyzją łatwą. Wiązała się z wyrażeniem gotowości na doświadczenie prześladowań, których nie oszczędzano w tamtym okresie Kościołowi. Głoszenie prawdy ewangelicznej, dawanie świadectwa wiary groziło represjami z uwięzieniem włącznie. Był to też czas wpatrywania się młodych kleryków w postać uwięzionego, ale nieugiętego i niezłomnego Księdza Kardynała Stefana Wyszyńskiego. To wtedy, w sierpniu 1956 roku w Częstochowie, złożono Śluby Jasnogórskie. Biskup Tadeusz przeżywał je jako neoprezbiter, a Prymas Tysiąclecia nadal przebywał w więzieniu w Komańczy.
Lata posługi kapłańskiej Czcigodnego Jubilata wypełnia praca w olbrzymiej wówczas diecezji gorzowskiej. Przez trzy lata jest wikariuszem w katedrze gorzowskiej. Następnie jest ojcem duchownym w Niższym Seminarium w Gorzowie, aż do jego zlikwidowania przez władze komunistyczne. W 1960 r. zostaje wikariuszem parafii pw. świętej Jadwigi w Zielonej Górze. Po trzech latach pracy wraca do Gorzowa i zostaje dyrektorem Wydziału Duszpasterskiego Kurii Biskupiej. Staje się jednym z najbliższych współpracowników biskupów: Wilhelma Pluty, Jerzego Stroby i Ignacego Jeża. Rok przed powstaniem diecezji koszalińsko - kołobrzeskiej obejmuje obowiązki proboszcza parafii pw. MB Nieustającej Pomocy w Świdwinie, a w roku 1974 zostaje mianowany biskupem pomocniczym nowo powstałej diecezji i jej pierwszego biskupa Ignacego Jeża.
Od tej chwili rozpoczął się w kapłaństwie Biskupa Tadeusza czas, który jest nam wszystkim najbliższy. W ciągu tych lat nieustannie doświadczaliśmy i nadal doświadczamy daru kapłaństwa realizowanego przez Jubilata jako głosiciela słowa, szafarza sakramentów, przewodnika wspólnoty. Iluż diecezjan uczestniczyło w Eucharystii sprawowanej przez Jubilata, iluż miało okazję być umocnionych słowem Bożym, żywym i skutecznym. Iluż wreszcie miało okazję spotkać osobiście Księdza Biskupa w czasie wizytacji biskupich, uroczystości jubileuszowych, ważnych wydarzeń w naszej diecezji i naszych parafiach, by za każdym razem odczuć nie tylko obecność kapłana, ale też i człowieka. Biskup Tadeusz był w każdej z naszych parafii z posługą biskupią kilka lub kilkanaście razy. Udzielił bierzmowania przynajmniej dwustu tysiącom młodzieży, z których większość mieszka w naszej diecezji. Obraz posługi Jubilata tworzą także liczne zadania podejmowane w dziele administrowania diecezją, a wśród nich szczególna i wielka troska o wzniesienie gmachu WSD w Koszalinie. Warto o tym wszystkim z wdzięcznością i uznaniem pamiętać.
Jako czwarty biskup, któremu pomaga Czcigodny Jubilat, chciałbym w duchu podziękowania, podkreślić, że 50 lat jego kapłańskiej pracy, a zwłaszcza posługi biskupiej, to lata gorliwej, kompetentnej i lojalnej współpracy w diecezji, z kolejnymi biskupami. Także moje poznawanie diecezji i służenie jej byłoby uboższe bez wiedzy i znajomości spraw oraz współpracy Biskupa Tadeusza. Trzeba też w dobie zbyt łatwych uogólnień w mówieniu o Kościele i księżach podkreślić odwagę Biskupa Tadeusza w podejmowaniu spraw ważnych, a często niepopularnych. W czasie pierwszych trzydziestu lat kapłaństwa był dla rządzących Polską pasterzem wymagającym. Był twardym i odważnym kaznodzieją, szykanowanym na różne sposoby przez aparat komunistycznej władzy. Ale jako kapłan wiedział, że trzeba bardziej Boga słuchać niż ludzi.
Za kilka dni uroczystość Bożego Ciała, święto Eucharystii, która jest dziękczynieniem. Uczestnicząc we Mszy świętej i idąc w procesjach, dziękujmy za dar kapłaństwa naszego Biskupa Tadeusza i módlmy się o nowe i dobre powołania do kapłaństwa. Czyńmy to słowami modlitwy Papieża Benedykta XVI. Niech w każdej parafii ta modlitwa dziękczynna i błagalna trwa na wszystkich Mszach świętych w czerwcu. Niech w każdej parafii zostanie odprawiona Msza święta w intencji Biskupa Tadeusza. Niech zgromadzą się na niej bierzmowani przez Jubilata i dziękując, proszą o błogosławieństwo dla Niego.
W niedzielę 18 czerwca 2006 r. w katedrze koszalińskiej Biskup Tadeusz odprawi Mszę świętą koncelebrowaną z udziałem biskupów metropolii szczecińsko - kamieńskiej i księży z naszej diecezji. Będzie to diecezjalne dziękczynienie za 50 lat kapłańskiej posługi biskupa Tadeusza. Zapraszam wszystkich mieszkańców Koszalina i przedstawicieli wszystkich parafii naszej diecezji. Niech Drodzy Księża przyjadą osobiście i zadbają, by przyjechali reprezentanci parafii. Uroczystość dziękczynną organizujemy o godzinie 13.00 dlatego, by umożliwić udział w niej kapłanom, obarczonym w parafiach tak licznymi obowiązkami duszpasterskimi.
Wszystkim dziękuję za udział w papieskiej pielgrzymce, za udział w naszym diecezjalnym dziękczynieniu za Jana Pawła II i jeszcze raz zapraszam do Koszalina na przyszłą niedzielę. To półrocze było obfite w Boże dary. Zaś na czekające nas dni, na koniec szkolnego roku i zbliżające się wakacje wszystkim błogosławię: w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Modlitwa papieża Benedykta XVI o powołania
Ojcze, spraw, by wśród chrześcijan rozkwitały liczne i święte powołania kapłańskie, które będą podtrzymywały żywą wiarę i strzegły wdzięczną pamięć o Twoim Synu Jezusie poprzez głoszenie Jego słowa i sprawowanie sakramentów, przez które nieustannie odnawiasz Twoich wiernych.
Daj nam świętych szafarzy Twojego ołtarza, aby byli mądrymi i żarliwymi stróżami Eucharystii, sakramentu najwyższego daru Chrystusa dla zbawienia świata.
Powołuj sługi Twego miłosierdzia, którzy poprzez sakrament Pojednania będą rozszerzać radość z Twojego przebaczenia.
Spraw Panie, by Kościół przyjmował z radością liczne natchnienia Ducha Twojego Syna i posłuszny Jego wskazaniom troszczył się o powołania do kapłaństwa i do życia konsekrowanego.
Wspieraj Biskupów, kapłanów i diakonów, osoby konsekrowane i wszystkich ochrzczonych w Chrystusie, aby wiernie wypełniali swoje posłannictwo w służbie Ewangelii.
Prosimy o to przez Chrystusa naszego Pana. Amen.
Maryjo, Królowo Apostołów, módl się za nami!
Słowo biskupa koszalińsko kołobrzeskiego Kazimierza Nycza
przed piętnastą rocznicą pielgrzymki Jana Pawła II do Koszalina
W dzisiejszą uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego słyszymy słowa Jezusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15). Zmartwychwstały Pan wypowiada je do Apostołów w dniu rozstania się z nimi na ziemi, w dniu Wniebowstąpienia. Są one skierowane do całego Kościoła, a zatem także do każdego z nas. Kościół bowiem z woli Chrystusa jest misyjny. Kiedy mówimy misyjny mamy na myśli nie tylko kraje Afryki czy Azji. Powinniśmy myśleć także o naszym najbliższym otoczeniu, a nawet o nas samych. Potrzebujemy ewangelizacji, gdyż pogańskie myślenie i ocenianie wkradają się także do naszych umysłów i serc.
Dziś słuchamy w czasie liturgii tych słów Chrystusa w szczególnych okolicznościach. Jest z nami w Polsce papież Benedykt XVI. Podobnie, jak jego wielki poprzednik, odwiedza naszą Ojczyznę, by wypełniać słowa Chrystusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię”. Słuchaliśmy Go w czwartek i piątek w Warszawie i Częstochowie, w sobotę w Wadowicach i Kalwarii Zebrzydowskiej, a dziś słuchamy go na krakowskich Błoniach. Przez Piotra naszych czasów mówi do nas sam zmartwychwstały Chrystus. Jesteśmy wdzięczni Ojcu świętemu Benedyktowi XVI za to, że podjął trud pielgrzymowania wielkiego Poprzednika i prowadzi nas po śladach Jana Pawła II z jego dziewięciu pielgrzymek.
Koszalin i nasza diecezja jest wdzięczna za wszystkie pielgrzymki Jana Pawła II do naszej Ojczyzny. Dziękujemy za cały pontyfikat sługi Bożego i jego znaczenie dla Kościoła, dla Polski, dla Europy i świata. Nie byłoby odzyskanej wolności w Polsce i krajach Europy Środkowo-Wschodniej bez tych dwudziestu sześciu lat nauczania i świadectwa Papieża z Polski. Dziś, 28 maja 2006 roku jest Wniebowstąpienie. 25 lat temu, 28 maja 1981 roku też było Wniebowstąpienie. Wtedy umarł wielki Prymas Tysiąclecia kardynał Stefan Wyszyński, a Jan Paweł II leżał w szpitalu po okrutnym zamachu na jego życie. Dziś, wraz z nowym Papieżem obecnym w Polsce, to wszystko wspominamy i dziękujemy. Za ocalenie Papieża wtedy i za dar Prymasa Tysiąclecia. To właśnie u jego boku przygotowywał się kardynał Wojtyła do przyjęcia wyboru na następcę Piotra. To kardynał Wyszyński przewidział ten wielki i długi pontyfikat mówiąc: „Ty wprowadzisz Kościół w nowe tysiąclecie”.
W sposób szczególny jesteśmy wdzięczni słudze Bożemu Janowi Pawłowi II za jego pielgrzymkę do naszej diecezji. Było to 1 i 2 czerwca 1991 roku w Koszalinie i Zegrzu Pomorskim. Tam na lotnisku Jan Paweł II ucałował polską ziemię i rozpoczął kolejną pielgrzymkę do Ojczyzny. Było to niezwykle ważne spotkanie z Polakami, pierwsze po odzyskaniu niepodległości. Papież przybył z orędziem opartym na dziesięciu przykazaniach. Wskazywał drogi wolności, przestrzegał, a gdy trzeba było upominał tak, jak każdy kochający ojciec. Ojciec święty nawiedził koszalińskie seminarium wybudowane staraniem Biskupa Seniora Ignacego Jeża. Poświęcił je, spotkał się z klerykami i przełożonymi oraz wygłosił słowo do wszystkich zgromadzonych. Następnie pojechał na Górę Chełmską, gdzie modlił się w kaplicy i poświęcił sanktuarium Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej. Z Góry Chełmskiej, jakby Mojżesz z Synaju, rozpoczął pielgrzymkę przykazań. Przy kościele pw. Ducha Świętego odprawił Mszę świętą dla kilkuset tysięcy wiernych Pomorza Środkowego i wygłosił kazanie o pierwszym przykazaniu Dekalogu. Wieczorem prowadził modlitwę różańcową w koszalińskiej katedrze. Nazajutrz przed wylotem do Rzeszowa spotkał się pierwszy raz w wolnej Polsce z wojskiem. Tysiące żołnierzy wraz z oficerami w zimnie i deszczu całą noc czekało na Papieża. Przejmująco w ich wykonaniu zabrzmiała „Bogurodzica” – hymn śpiewany od średniowiecza przez wojsko polskie. W serce syna przedwojennego oficera spotkanie to zapadło na wiele lat. Wspominał je w Rzymie w roku 2004, gdy władze miasta Koszalina wręczały mu tytuł Honorowego Obywatela. Wspominał też całą pielgrzymkę do Koszalina. Było to przecież najważniejsze wydarzenie w historii tego miasta. Była to wielka promocja miasta i diecezji, jej pięknych terenów i wspaniałych ludzi.
Dlatego w 15. rocznicę tamtej pielgrzymki, w niedzielę 4 czerwca 2006 roku, będziemy Panu Bogu wspólnie dziękować. Wspólnie - to znaczy mieszkańcy Koszalina i wierni całej diecezji. Władze miasta włączają to dziękczynienie za Papieża w obchodzone w tym czasie Dni Koszalina. Wspólnie - to znaczy też z licznym udziałem wojska i wojskowymi orkiestrami. Zaprosiliśmy do udziału biskupów naszej metropolii. Będzie ksiądz arcybiskup nuncjusz Józef Kowalczyk i biskup polowy Tadeusz Płoski. Zaproszone są władze państwowe, parlamentarzyści i władze samorządowe.
Uroczystej Mszy świętej koncelebrowanej przy kościele pw. Ducha Świętego o godz. 10.00 będzie przewodniczył i wygłosi kazanie metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz, najbliższy przy Papieżu świadek tej pielgrzymki. Tego samego dnia, na głównym placu Piły o godzinie 18.00 zostanie odprawiona Msza święta dziękczynna za cały pontyfikat, po której Ksiądz Kardynał poświęci pomnik sługi Bożego Jana Pawła II. Tych, którym bliżej do Piły, zapraszam na niedzielny wieczór.
Bardzo serdecznie zapraszam wszystkich Diecezjan ze wszystkich parafii do Koszalina na uroczystości w najbliższą niedzielę 4 czerwca. Przygotowanie do Mszy świętej rozpocznie się już o godzinie 9.00. Z tej racji w Koszalinie i w parafiach przyległych do miasta od rana do godz. 13.00 będą odwołane wszystkie Msze św.
Zapraszam samorządowców z naszych miast, gmin i powiatów. Zapraszam strażaków, policjantów, pracowników Lasów Państwowych, rybaków - w swoich mundurach i z pocztami sztandarowymi. Zapraszam dzieci, młodzież z nauczycielami, wychowawcami i katechetami, harcerzy i studentów. Zapraszam wszystkich, dla których bardzo ważna stała się osoba Jana Pawła II i jego ideały. Niech nie zabraknie wśród nas osób niepełnosprawnych, którzy mogą liczyć na wydzielone specjalne miejsce. Chorych i starszych proszę o modlitwę i duchową łączność z nami na placu w Koszalinie.
Księża w waszych parafiach pomogą w zorganizowaniu wyjazdów z parafii i przygotują uczestników przez możliwość spowiedzi w parafiach. Proszę też Drogich Księży, aby wzięli udział we Mszy świętej koncelebrowanej. Liczę na obecność sióstr i braci zakonnych oraz członków ruchów i stowarzyszeń religijnych.
Niech będzie to nasze wielkie dziękczynienie za pielgrzymkę sprzed 15 lat. Niech to będzie święto dziękczynienia za całe dzieło Jana Pawła II, kontynuowane przez papieża Benedykta XVI. Niech to będzie lekcja historii dla młodych i modlitwa o rychłą kanonizację Jana Pawła II. Spotkajmy się przy ołtarzu Eucharystii w tym miejscu, w którym otaczaliśmy ołtarz papieski w roku 1991. Przybądźmy licznie tam, gdzie w dniach po śmierci Papieża z bólem i ufnością trwaliśmy na modlitwie. On w domu Ojca wstawia się za nami. On jest nam potrzebny po tamtej stronie życia tak samo, jak potrzebowaliśmy go, gdy był z nami.
Wszystkich zapraszam, wszystkim błogosławię, a szczególnie tym, którzy podejmą trud pielgrzymowania do Koszalina i do Piły.
Koszalin, 21 maja 2006 r.
List pasterski na Wielki Post 2006 roku.
W ubiegłą środę obrzędem posypania głów popiołem rozpoczęliśmy czas Wielkiego Postu. Czas ten ma nas przygotować na przeżycie świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Rozpoczniemy je celebracją Wigilii Paschalnej, podczas której kapłan, kreśląc znak krzyża na świecy paschalnej wypowie słowa: Chrystus wczoraj i dziś, Początek i Koniec, Alfa i Omega. Do Niego należy czas i wieczność, Jemu chwała i panowanie przez wszystkie wieki wieków. Amen. W tych słowach, wraz z całym Kościołem, wyznamy wiarę w Zmartwychwstałego Chrystusa, Pana nieba i ziemi. Lecz zanim to nastąpi, zanim radosne Alleluja zabrzmi w naszych parafiach udajmy się wraz z Jezusem na pustynię. Przeżyjmy Wielki Post jako czas pojednania z Bogiem i braćmi, jako czas odnowienia naszej miłości do Boga i ludzi.
1. „Serce, które widzi”
Przeniknięcie tajemnicy miłości nie jest zadaniem łatwym. Wielką pomocą w tym dziele jest pierwsza encyklika Benedykta XVI Deus caritas est. To w niej Ojciec Święty wskazuje na Boga, który jest miłością i jedynym oraz pierwotnym źródłem miłości. Przywołując słowa św. Pawła uczula nas, iż miłość to coś więcej niż mówienie językami ludzi i aniołów, to coś więcej niż rozdanie majętności, a nawet coś więcej niż wystawienie swego ciała na spalenie (por. 1 Kor 13). Miłości nie można sprowadzać tylko do czynienia dobra, lecz należy ją rozumieć jako przekazywanie daru miłości, którym sami przez Boga zostaliśmy obdarowani. To przecież Bóg pierwszy nas umiłował, to On wydał za nas swojego Syna i to On dalej obdarowuje nas swoją miłością. Powinnością chrześcijanina jest natomiast otwieranie swych serc na drugiego, tak, aby miłość bliźniego nie była już dla nich przykazaniem nałożonym niejako z zewnątrz, ale konsekwencją wynikającą z ich wiary, która działa przez miłość (DCE 31). Warunkiem koniecznym do realizacji tego dzieła jest formowanie „serca, które widzi” i jest czułe na potrzeby człowieka żyjącego obok nas. Ten drugi obok nas też jest stworzony i miłowany przez Boga. W nim także Bóg mieszka.
Nie jest to jednak zadanie łatwe. Często brakuje nam sił, czasami, gdy widzimy wokół siebie ogrom potrzeb pojawia się pokusa zniechęcenia. W takiej sytuacji – jak mówi Benedykt XVI - żywy kontakt z Chrystusem jest decydującą pomocą, aby pozostać na właściwej drodze. (…) Modlitwa, jako sposób czerpania sił od Chrystusa, staje się całkiem konkretną koniecznością. Kto modli się nie traci czasu. Błogosławiona Teresa z Kalkuty jest wymownym przykładem, że czas poświęcony Bogu na modlitwie nie tylko nie szkodzi skutecznej miłości bliźniego, ale w rzeczywistości jest jej niewyczerpanym źródłem. Błogosławiona tak pisała do swoich świeckich współpracowników: „Potrzebujemy tej intymnej więzi z Bogiem w naszym codziennym życiu. Jak możemy ją nawiązać? Przez modlitwę” (DCE 36).
Drugim źródłem miłości jest dla nas Eucharystia. To poprzez udział w Eucharystii pogłębiamy naszą jedność z Chrystusem, a jednocześnie odkrywamy więź łączącą nas z braćmi i siostrami: Nie mogę mieć Chrystusa tylko dla siebie samego;(...). Komunia wyprowadza mnie z koncentracji na sobie samym i kieruje ku Niemu, a przez to, ku jedności z wszystkimi chrześcijanami. Stajemy się „jednym ciałem” stopieni razem w jednym istnieniu (DCE 14). Bez głębokiego uczestnictwa w niedzielnej Mszy świętej, trudno o skuteczną miłość bliźniego.
2. Miłość – służbą społeczną
Oprócz osobistych i indywidualnych czynów miłości bliźniego potrzeba też dzieł we wspólnocie wierzących. Już Dzieje Apostolskie przekazują nam świadectwo życia pierwszych gmin chrześcijańskich, w których roztaczano opiekę nad współbraćmi. To o chrześcijanach pierwszych wieków, żyjących na co dzień miłością Boga i bliźniego cesarz Julian Apostata powie: „Galilejczycy w ten sposób zdobyli świat”.
Także Kościół w naszej ojczyźnie wpisał się i nadal wpisuje w to wielkie dzieło miłości rozumianej jako służba społeczna. Co prawda przez długie lata (1945 – 1990) Kościół w Polsce pozbawiony był możliwości świadczenia miłości chrześcijańskiej w sposób zorganizowany. Na czterdzieści lat porozwiązywano organizacje katolickie z Caritasem na czele. Dzisiaj przywracamy w Ojczyźnie ład miłowania. Uczymy się na nowo nieść miłość, a w tym roku i nadzieję. Jako przykład tych działań podać można, podjętą w znakomitej większości parafii, inicjatywę rozprowadzania pomocy żywnościowej (tzw. unijnej) przez parafialne „Caritas”. Powstają nowe placówki „Caritas” w parafiach, w których ich dotychczas nie było. Powstają też szkolne koła „Caritas”, poprzez które nauczyciele, katecheci, a także rodzice mogą wspierać młodych w kształtowaniu postaw wynikających z miłości chrześcijańskiej.
Drodzy diecezjanie!
Włączcie się w parafiach, we wspólne z kapłanami inicjatywy charytatywne, tak by na końcu roku nadziei nie było żadnej parafii bez placówki Caritas. Nie mówmy nigdy, że u nas nie ma biednych i potrzebujących. Takie mówienie zawsze, a zwłaszcza dziś jest nieprawdziwe. Potrzebujący są wokół nas i trzeba im pomagać wspólnie w parafiach. Pomocą w organizowaniu działalności charytatywnej w parafii służy diecezjalny Caritas.
3. Powołanie szczególne katolików świeckich
W dzień diecezjalnej uroczystości świętego Wojciecha, w tym roku w sobotę 22 kwietnia, organizujemy w Koszalinie diecezjalny dzień katolików świeckich – tzw. dzień laikatu. W różnych miejscach miasta spotykają się świeccy z całej diecezji, pracujący w radach duszpasterskich, w Akcji Katolickiej, w stowarzyszeniach i organizacjach katolickich. Dyskutują o zadaniach katolików świeckich w Kościele i w świecie. W tym roku będziemy rozmawiać o zaangażowaniu Kościoła w życiu społecznym i politycznym.
Na pytanie czy Kościół może uczestniczyć w życiu społecznym i politycznym, jest tylko jedna prawdziwa i sensowna odpowiedź. Może i powinien uczestniczyć. Bo Kościół to przede wszystkim ludzie świeccy. Jest was najwięcej. To wy katolicy świeccy zanosicie ewangelię, poprzez świadectwo życia, do rodzin i wielu dziedzin życia świata. To jest wasze własne i ważne zadanie powierzone wam przez samego Chrystusa w sakramencie chrztu i bierzmowania. Udział w życiu społecznym i politycznym jest szczególnym powołaniem świeckich w Kościele. Polityka powinna być roztropną troską o człowieka i dobro wspólne.
To od mądrych polityków i ich inicjatyw zależeć będzie, czy zostaną podjęte rozwiązania systemowe zmniejszające bezrobocie i stwarzające możliwości zdobycia pracy potrzebnej dla utrzymania rodziny. Od roztropnych, sprawiedliwych i mądrych działań politycznych, w dużej mierze zależeć będzie troska o człowieka i rodzinę, o przyszłość Polski naszej ojczyzny, o przyszłość wszystkich naszych „małych ojczyzn”. Mądra polityka socjalna i osłonowa także zależy od ludzi odpowiedzialnych za państwo i samorządy. Czy może się to wszystko dziać bez udziału katolików świeckich, głęboko wierzących, wykształconych i kompetentnych ? Czy w trosce o dobro człowieka i dobro wspólne mogłoby zabraknąć Kościoła i wartości ewangelicznych ?
Jest także drugi sposób uczestnictwa Kościoła w życiu społecznym. Jest to głoszenie nauki społecznej Kościoła. Jest on szczególnie zarezerwowany w Kościele dla papieża, biskupów i kapłanów oraz katolickich mediów, to znaczy katolickiej prasy, katolickich rozgłośni radiowych i telewizyjnych. Kościół ma prawo i obowiązek głosić zasady etyczne w odniesieniu do życia społecznego i politycznego. Kościół nauczający ma też obowiązek, nie wiążąc się z żadną konkretną partią polityczną, oceniać działania społeczne i polityczne. Znakomitym przykładem takiej postawy był niezapomniany sługa Boży Jan Paweł II. Był kochającym ojcem, a gdy trzeba było potrafił upomnieć, powołując się na ewangelię i Boże przykazania. Nigdy nie dzielił, ale był papieżem dla wszystkich. Tak było u początków wolności w roku 1991, gdyśmy się pogubili i czasem traktowali wolność jako możliwość czynienia tego co się każdemu podoba. Wtedy w Koszalinie rozpoczęła się sławna pielgrzymka dziesięciu przykazań. Papież wołał wówczas: wolność ma granice! Granicami wolności są: Boże przykazania, prawe sumienie, drugi człowiek, który też jest wolny i ma swoje prawa.
Piętnastą rocznicę tej pielgrzymki będziemy obchodzić trzeciego i czwartego czerwca w Pile i w Koszalinie. Będzie to tydzień po pielgrzymce Benedykta XVI. Wtedy też będziemy dziękować uroczyście za Jana Pawła II i całe dziedzictwo pontyfikatu. Proszę, aby przygotowaniem do tych obchodów była gorąca modlitwa o beatyfikację Sługi Bożego Jana Pawła II w naszych parafiach. Szczególnie proszę o nią w dniu 2 kwietnia, w pierwszą rocznicę śmierci Jana Pawła II. Oprócz modlitwy potrzebna jest pamięć. Trzeba nam sięgać do przemówień Jana Pawła II. Trzeba również słuchać tego co mówi i będzie mówił w Polsce obecny papież. Jest to potrzebne szczególnie wtedy gdy katolikom świeckim przygotowanym i kompetentnym nie chce się angażować w życie społeczne i polityczne, bo się zrazili do polityki prezentowanej w mediach. Trzeba słuchać Kościoła i papieża także wtedy, gdy duchowni i katolickie media ulegają pokusie wiązania się z konkretnymi partiami i próbują uprawiać politykę. To jest zadanie własne ludzi świeckich w Kościele.
4. Ku miłości miłosiernej
Na początku tego listu akcentowałem, że Wielki Post ma być czasem rozpalenia w naszych sercach charyzmatu miłości. To jest zadanie nie tylko na Wielki Post. Pragniemy je w naszej diecezji wzmocnić przez misje miłości miłosiernej w każdej parafii, połączone z peregrynacją i intronizacją łagiewnickiego obrazu Jezusa Miłosiernego. To ten obraz, który nam przekazała święta siostra Faustyna. Z nim związany jest kult Bożego Miłosierdzia, a więc: koronka, godzina miłosierdzia, nowenna i święto Bożego miłosierdzia. Chcemy to wszystko ożywić w naszych parafiach, a równocześnie rozpalić na nowo ducha apostolstwa miłosiernego, wyrażającego się konkretnymi czynami miłości miłosiernej. W ciągu najbliższych pięciu lat misje miłości miłosiernej odbędą się we wszystkich parafiach naszej diecezji. W obecnym roku rozpoczniemy tę peregrynację w pierwszych dwudziestu parafiach.
Siostry i bracia !
Niech czas Wielkiego Postu, w który wkraczamy będzie dla nas wszystkich: biskupów, kapłanów, sióstr zakonnych, małżonków, osób samotnych, dzieci, młodzieży, czasem rozpalenia na nowo daru miłości, którą każdy z nas został przez Boga tak hojnie obdarowany. Niech Matka Bolesna, ta ze Skrzatusza prowadzi nas pod Krzyż Chrystusa, by Go lepiej poznać i pokochać. Tylko wtedy staniemy się zdolni do prawdziwej miłości Boga i ludzi, takiej jakiej jest spragniony dzisiejszy świat. Nie zapomnijmy też w Wielkim Poście oprócz modlitwy za Jana Pawła II o modlitwie za naszego biskupa Czesława Domina, którego dziesiątą rocznicę śmierci będziemy wspominać 15 marca.
Wszystkim z serca błogosławię: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Apel w związku z falą zimna
Od kilku dni synoptycy zapowiadają silne mrozy. Stanowią one zagrożenie życia ludzi bezdomnych i tych wszystkich, którzy z różnych przyczyn nie mają odpowiednio ogrzanego mieszkania. Niosąc nadzieję ubogim zwróćmy w te zimowe dni szczególną uwagę na osoby bezdomne, samotne, w podeszłym wieku i chore. Zainteresujmy się, czy mają oni ogrzane mieszkania. Jeżeli nie, postarajmy się im skutecznie pomoc. Podejmijmy wezwanie skierowane do nas przez Sobór Watykański II wyrażone w słowach: "Gdziekolwiek znajdują się ludzie, którym brak pokarmu i napoju, ubrania, mieszkania, lekarstw, pracy, oświaty, środków do prowadzenia życia godnego człowieka, ludzie nękani chorobami i przeciwnościami, cierpiący wygnanie i więzienie, tam miłość chrześcijańska winna ich szukać i znajdować, troskliwie pocieszać i wspierać" (Apostolicam actuositatem, 8). Jednocześnie proszę wszystkich ludzi dobrej woli, by zwrócili szczególną uwagę na ludzi pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających, ponieważ to oni najczęściej nie potrafią zadbać o swoje bezpieczeństwo. Aby skutecznie pomagać miejmy odwagę podjąć współpracę z ośrodkami pomocy społecznej, placówkami Caritas Diecezji, Caritas Parafialnymi, policją, strażą miejską i organizacjami pozarządowymi niosącymi profesjonalną pomoc.
Nieść nadzieję ubogim
List biskupa koszalińsko kołobrzeskiego przed nowym rokiem liturgicznym
1. Dzisiejszą Uroczystością Chrystusa Króla Wszechświata kończymy rok liturgiczny. Jest to dobra okazja, aby przystanąć i dokonać refleksji nad tym co przeżyliśmy i tym co nas czeka. Aby móc to uczynić najprościej, skierujmy naszą uwagę na chleb. Zwykły chleb, który jest zarówno realnym pokarmem, jak i symbolem tego wszystkiego, czego człowiek oczekuje od Boga wypowiadając słowa: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”.
Szacunek do chleba wpisany jest w polską obyczajowość. Przypominają się w tym momencie słowa C. K. Norwida: „Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi, przez uszanowanie dla darów nieba. Tęskno mi Panie...". Przypomina się powtarzany jeszcze w wielu polskich domach gest, czynienia nad dzielonym bochenkiem chleba znaku krzyża. Wyraża on z jednej strony podziękowanie Wszechmocnemu za dar chleba, a z drugiej wiarę w to, iż ten chleb jest sprawiedliwie dzielony. Jak nie przywołać tu także staropolskiego zwyczaju witania gości chlebem i solą czy zwyczaju obdarowywania wyruszających z domu bochnem chlebem - pokarmem, ale i symbolem łączności z rodziną oraz źródłem nadziei.
W minionym roku eucharystycznym wielokrotnie stawaliśmy przed tajemnicą chleba, tym razem Chleba eucharystycznego. W wielu parafiach wprowadzono zwyczaj dłuższych adoracji Najświętszego Sakramentu. Zwróciliśmy baczniejszą uwagę na sprawowanie i uczestnictwo w Mszach świętych. Może częściej uczestniczyliśmy w Eucharystii w sposób pełny, przyjmując Chrystusowe zaproszenie na ucztę. Na zakończenie roku Eucharystii Ojciec Święty Benedykt XVI dał nam nowych świętych znanych z miłości do Eucharystii, a wśród nich dwóch Polaków: abpa Józefa Bilczewskiego i ks. Zygmunta Gorazdowskiego. Obaj związani ze Lwowem, obaj łączyli umiłowanie Eucharystii z miłością do człowieka. Również beatyfikowany w minioną niedzielę Karol de Foucauld, przeżywający chrześcijaństwo jako religię miłości, w Eucharystii szukał zjednoczenia z Chrystusem i braćmi. Na Saharze wśród muzułmanów spędzał długie godziny na adoracji Najświętszego Sakramentu. Ta miłość do Chrystusa zaowocowała miłością do każdego człowieka, zwłaszcza do tego najmniejszego. Tego, o którego prawa upomina się w dzisiejszej Ewangelii Chrystus Król: „Byłem głodny, a daliście mi jeść. Byłem chory, a odwiedziliście mnie. Wszystko co uczyniliście jednemu z tych najmniejszych mnieście uczynili”
2. Wobec wszystkiego co zostało wyżej powiedziane oczywistszą staje się propozycja zaangażowania się w nadchodzącym roku w naszych wspólnotach parafialnych wokół idei: „Nieść nadzieję ubogim”. Jest to program duszpasterski na rok 2006. Po przeżyciu roku eucharystycznego wyraźnym stało się oczekiwanie Chrystusa, aby ci, którzy sami karmią się chlebem eucharystycznym podjęli trud niesienia chleba tym, którzy go potrzebują. Ludziom dotkniętym biedą materialną, będącej często wynikiem nieprawidłowości w gospodarzeniu Polską. Ludziom, którzy cierpią może dotkliwszą jeszcze biedę duchową, przedziwny stan beznadziei, apatii, a czasem rozpaczy, nieznany poprzednim pokoleniom Polaków. Byliśmy przecież często rozpoznawani jako naród, który przez długie lata żył nadzieją, czasami wbrew wszelkiej nadziei. Miłość Chrystusa przynagla nas także byśmy przywracali nadzieję młodym, którym brak możliwości wykształcenia i pełnego rozwoju często tę nadzieję odbiera.
Zasłuchani w Chrystusa, potrzebującego naszych serc, rąk i pomysłów, nakarmieni na uczcie niedzielnej Eucharystii idźmy do ludzi, do swoich rodzin i środowisk, by nieść im nadzieję.
3. Umiłowani Siostry i Bracia!
Aby skutecznie nieść nadzieję ubogim, trzeba dać odpowiedź na pytanie: jak najlepiej to dziś czynić?
W dziele tym na pewno niezastąpiona jest wszelka, często anonimowa pomoc realizowana w myśl słów Chrystusa: „niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, (…) A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (Mt 6,3). Takich znaków miłości i nadziei nigdy nie powinno zabraknąć między nami. Wiemy jednak, że trud dyskretnej, indywidualnej pomocy może już dziś nie wystarczyć. Aby skuteczniej działać, musimy szukać nowych, bardziej profesjonalnych metod.
Nie przywrócimy nadziei skutecznie, jeśli zabraknie działań systemowych ze strony rządzących na wszystkich szczeblach naszego Państwa, od prezydenta, parlamentu, rządu i samorządów. Ludzie mają prawo oczekiwać od rządzących sprawiedliwego i nastawionego na człowieka i rodzinę sposobu prowadzenia kraju. Dobrze więc, że w programie nowego rządu czytelnie wiązane są sprawy gospodarcze ze społecznymi. Dobrze, że mówi się o rodzinie, której należy stworzyć możliwości rozwoju. Nadzieja na takie rozwiązania jest tym większa, że dla wielu polityków motywacja ich działań jest nie tylko etyczna, ale wręcz religijna. Tym bardziej więc ufamy, że ta nadzieja choć ludzka, zawieść nie powinna.
Ze strony Kościoła przychodzi nam z pomocą organizacja „Caritas”. Jest ona powołana do odkrywania miejsc i osób, które wołają o miłość, chleb i o nadzieję. Służyć ma ona nie tylko wierzącym, ale każdemu człowiekowi, by chronić jego zagrożoną godność. W tym dziele wiele inicjatyw zostało już podjętych. W wielu parafiach powołano, czyniące wiele dobra, koła „Caritas” – co jest niewątpliwie wielką zasługą mojego poprzednika śp. bpa Czesława Domina, dla którego pochylenie się nad potrzebującymi i obdarowywanie nadzieją było jednym z najważniejszych elementów jego posługi. Wiele parafii czeka jednak jeszcze na swoje koła „Caritas”, które pomogą nieść nadzieję w sposób jak najlepiej zorganizowany. Bez nich niemożliwe jest przeprowadzenie wielu przedsięwzięć charytatywnych. Wiem, że brak „Caritas” parafialnej nie świadczy o braku biedy w danej parafii. I dlatego zachęcam wszystkich kapłanów i wiernych, aby w każdej parafii stworzyć „Caritas”, która będzie rozpoznawała aktualne potrzeby i szukała możliwości niesienia pomocy.
Szczególnym zadaniem jest także rozpalanie „wyobraźni miłosierdzia” wśród dzieci i młodzieży. Mogą w tym pomóc Szkolne Koła „Caritas” oraz świetlice dla dzieci i młodzieży. Znam piękne przykłady szkół, w których działania kół „Caritas” spotkały się z bardzo pozytywnym przyjęciem przez rodziców i nauczycieli, a uczniów pobudzały do coraz śmielszych pomysłów. Zaangażowanie młodych w działalność grup charytatywnych, może być dla nich szansą na sensowne spędzenie czasu oraz odnalezienie swego miejsca we wspólnocie Kościoła.
Uzupełnieniem posługi charytatywnej będą na pewno doroczne akcje charytatywne cieszące się wielkim zrozumieniem i wsparciem ludzi dobrej woli: Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom oraz Wielkanocne Dzieło Caritas. Wigilijna świeca Caritas to nie tylko symbol, ale konkretne i wymierne wsparcie udzielane dziełom charytatywnym w parafii i diecezji.
4. Stając u progu nowego roku liturgicznego, który chcemy przeżyć zgromadzeni wokół idei: „Nieść nadzieję ubogim”, pragnę prosić każdego z Was o podjęcie działań wynikających z chrześcijańskiego powołania. Podejmijmy w naszych parafiach trud odszukania osób i miejsc, które w swojej biedzie – materialnej, duchowej czy społecznej, czekają na nasz dar nadziei. Wszystkie grupy apostolskie i modlitewne niech odkryją wielką szansę dla swojej wiarygodności i staną do dyspozycji swoich duszpasterzy w dziele caritas.